sobota, 17 września 2011

ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy

"...ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy..."
Ten utwór Marka Grechuty towarzyszy mi w życiu już od bardzo dawna. Wiem, że może nieco trąci myszką ale w nowej aranżacji reggae, wykonanej przez niezwykle utalentowanego Kamila Bednarka, odzyskał swój dawny blask. I właśnie przesłanie z tego utworu idealnie mi pasowało do malutkiego albumu, który przygotowałam na prezent. Powiem szczerze, że jakoś tak dziwnie ciężko mi było dziś się z nim rozstać, chyba się polubiliśmy bardzo po tylu wspólnie spędzonych wieczorach ;) Pierwszy raz jednak radość obdarowanej moja pracą osoby sprawiła, że jakoś tak miękko mi się na sercu zrobiło.To takie fajne uczucie :)
W ostatnim już momencie, wczoraj w nocy jeszcze zrobiłam pudełeczko do schowania albumu. I tak obwiązane sznurkiem trafiło do nowej właścicielki.
Ale teraz o albumie.
Do jego zrobienia wykorzystałam papiery, które kiedyś dostałam od Zanki, jeden napewno firmy K&Company a drugi niestety nie wiem. Mniejsze elementy wycinałam z kolekcji papierów 7gypsies: Venice and Victoria oraz kolekcji Basic Grey-Curio. Dodatki, kwiatuszki i zdjęcia tuszowałam tuszami distress Pumice Stone, Valnut Stain oraz Milled Lavender. Farbką distress crackle w tym samym kolorze lawendowym pomalowałam użytą ramkę, motylka oraz zawijaska. Pierwszy raz w swojej pracy używałam medium poleconego przez Zancie: glossy accents. To takie malutkie kropelki deszczu...muszę powiedzieć, że jest to miłość od pierwszego wejrzenia i najchętniej zakropelkowałabym caluśka pracę :)) tak mi się one podobają.
Pomiędzy kartkami zrobiłam małe kieszonki na tagi, na których można zrobić zapiski. Użyłam tagów z nowej kolekcji 7gypsies "Off theWall" ze sklepiku scrapki.pl.
Próbowałam też troszkę stemplować ale nadal nie jest to moja najmocniejsza strona. Mam nadzieję, że się to wkrótce zmieni bo zapisałam się na warsztaty o wdzięcznej nazwie INKY FINGERS ( potuszowane paluszki ) prowadzone przez Finnabair 8.10 w Krakowie.

No dobrze, to teraz koniec już gadania, zapraszam na oglądanie. Będzie dziś dużo zdjęć.
Ciepło pozdrawiam wszystkich moich gości :-*



 

a na koniec...Kamil Bednarek...czyż nie jest wyjątkowy ;-)



sobota, 10 września 2011

in shape as new :)

to powiedzenie, In Shape As New kojarzy mi się nierozłącznie z pracą ale dziś idealnie pasowało do mojego bloga. Stary w nowej odsłonie...Bardziej uważni moi goście pewnie zauważyli zmianę. Blog nie tylko dostał nowy nagłówek ale również nową nazwę :)))
LoftCafe.
To nie jest żaden zbieg okoliczności czy na szybko wymyślona nazwa. To marzenie, które tli się we mnie od kilku już lat i jest pierwszym na liście, które zamierzam zrealizować. 
Marzy mi się własna kafejka w stylu loftowym* w Krakowie, która będzie miejscem spotkań młodych artystów. Miejscem gdzie na ścianach z surowego betonu strukturalnego będzie można zaprezentować swoje prace. Wszystkie...i fotografie i płótna, i LO'sy i wszystkie, wszystkie wytwory wyobraźni. Gdzie wokół na wygodnych sofach będzie można godzinami przy aromatycznej kawie rozważać i dyskutować o sztuce, życiu, marzeniach i pasjach...Gdzie w zimowe poranki zawsze będzie czekała gorąca czekolada i domowe ciacho.

Dlatego uwaga...Babeczki, wszystkie artystki, fotografki, scraperki szykujcie się. Kiedyś napewno spełni się moje marzenie a wtedy...zapraszam do mojej kafeji LoftCafe w Krakowie ;) Jeszcze nie wiem kiedy i gdzie ale...cóż w marzeniach najpiękniejsze jest to, że po prostu są, są nasze i można o nich marzyć...dlatego jak tylko spełnię swoje marzenie, wtedy koniecznie przygotujcie najpiękniejsze prace i wpadajcie do mnie na pyszną, aromatyczną kawę ;)


i kilka loftowych inspiracji ...









 *Loft (ang. poddasze, strych) – wnętrze przeważnie o dużej powierzchni, urządzone w dawnych pomieszczeniach poprzemysłowych, np. fabrykach lub magazynach. Charakteryzujące się surowym wykończeniem.


niedziela, 4 września 2011

urodzinowy komplecik dla Asi

dziś chciałam Wam pokazać ostatnia pracę jaką zrobiłam przed moją dłuższa przerwą.
ale to nie jest taka zwykła praca bo ona ma w tle ważną dla mnie historię...dlatego, że powstała w wyjątkowym momencie w towarzystwie wyjątkowej osoby. To była jedna z takich chwil, która zostaje w nas na zawsze a na jej wspomnienie uśmiechamy się do siebie...

To był listopadowy wieczór. Przyjechała ze Szwecji moja ukochana przyjaciółka Żanka i wpadłyśmy na pomysł aby na zbliżające się urodziny Asi zrobić dla niej coś osobistego, bardzo kobiecego takiego słodkiego, eleganckiego ale z nutką zmysłowego pazurka. Zrobiłyśmy taki komplecik: zakładkę i notesik
Przypomniałam sobie, że widziałam w jednej z prac Anai (zerknijcie tutaj) wprost idealnie do naszego notesika pasujący element...sznurowanie. Ile razy podziwiałam album zrobiony przez Anai, to sznurowanie kojarzyło mi się zawsze z wiązaniem kobiecego gorsetu. I to właśnie była ta brakująca wisienka do Asinego notesu, poszukiwana nutka zmysłowości.

Bawiłyśmy się tego wieczora fantastycznie. Porozkładałyśmy na stole w mojej kuchni wszystkie materiały, papiery, narzędzia i pijąc herbatkę dałyśmy się wciągnąć bez reszty w to tworzenie. Jedna przez drugą dodawałyśmy kolejne pomysły. Już sama nie wiem co było cudowniejsze...czy to, że nareszcie mogłyśmy spędzić trochę czasu razem i nacieszyć się wreszcie sobą, czy to, że odkryłyśmy kolejną rzecz, która nas łączy...naszą pasje do scrapkowania.

A o to zdjęcia kompletu, który wtedy powstał.
Niestety robione były innymi aparatami więc troszkę sie różnia kolorystycznie ale musicie uwierzyć mi na słowo, że to są te same papiery. Szkoda, też że na zdjęciach nie widać, ze te eski-floreski są posypany perfect pearls w złotym kolorze.To była nasza pierwsza przygoda z tym preparatem. I oczywiście była to miłość od pierwszego wejrzenia :)
Inne prace Żanki możecie podziwiać na jej blogu: o TU

A więc....
Zrobiona przez Żankę zakładka i zrobiony przeze mnie notesik:









sobota, 3 września 2011

dziekujemy Filipku :)

no i stało się :)
po tylu miesiącach przerwy udało mi się wczoraj późnym wieczorem wygospodarować 2 godzinki i wpadłam w wir tworzenia. A że okazja była świetna bo podziękowania dla przyjaciół, ochoczo zabrałam się do pracy. Ze scrapkowaniem to chyba jest troszkę tak jak z oddychaniem, że nie da się zapomnieć jak się to robi, jednakże jakoś tak nie szło mi zbyt sprawnie. Klej się rozchlapywał, stempelki robiły podwójne ślady, perełkowe kropelki wychodziły raczej jak placuszki niż połówki kuleczek, ciągle szukałam we wszystkich pudełkach narzędzi, ołówka, dodatków...ale za to po skończonej pracy... ta radość była zupełnie taka sama jak parę miesięcy temu... znajoma. I znów się tak fajnie zasypiało z radością, że jutro rano zrobię zdjęcia.
Rano pierwszą rzeczą jaką zrobiłam popędziłam do kuchni zobaczyć mój tag :) Stał sobie spokojnie na kuchenny blacie, oparty o ścianę.
Jak mnie to wszystko cieszy :)))
Jak fajnie jest znowu przelać na papier to co w duszy gra...










środa, 31 sierpnia 2011

nowy rozdział...

długo mnie nie było na moim blogu i powoli staram sie wrócić. Nie jest to łatwe bo od wielu miesięcy nie zrobiłam ani jednej pracy ale mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni. Tak mnie cieszy, że znowu wróciła ta potrzeba serca, taki jakiś wewnętrzny głos, który sprawia, że uciekam w wolnych chwilach w siebie i planuje, przyklejam, drę, tuszuję i stempluję...tak, tak, tam w środku to są już nowe prace tylko jeszcze nie przelałam ich na papier. Troszkę brak mi czasu obecnie ale mam nadzieję, że to wkrótce się zmieni i znowu odzyskam wolne wieczory.

W listopadzie napisałam podążając za słowami Shakespeara, że życie nie jest ani gorsza ani lepsze od marzeń tylko jest po prostu inne. A dziś po tym czasie mogę dopisać do tych słów, że czasem dostajemy od życia tak wiele, "coś" wyjątkowego, o czym nawet nie marzyliśmy w najśmielszych snach..."coś" co po raz kolejny nadaje życiu nowy sens i otwiera inny, kolejny rozdział...

i mnie to właśnie spotkało...
:)

wtorek, 30 sierpnia 2011

krupnik?! o nie!

no tak, jeszcze wczoraj i przedwczoraj krupniczek był pycha a dziś...krupnik?! o nie! tylko nie to. Lepiej pojde szybko spać i może mnie ominie...
i kto tu nadąży za tymi dzieciakami...
:)

a swoją drogą...ciekawe czy naleśniczki kiedyś będą feeee. Bo dziś mogłyby byc rano, w południe i wieczorem :)))



piątek, 26 sierpnia 2011

chyba wracam...

...powolutku, chyba już wracam...jeszcze nie do scrapkowania chociaż ostatnio już parę razy zaglądałam do blogów babeczek, które mnie inspirowały i nadal inspirują. Chciałam nacieszyć się i z taką zachłannością czytałam co nowego się wydarzyło przez te kilka miesięcy, jakie prace piękne powstały w tym czasie.
faktycznie...to już ponad 8 miesięcy kiedy mnie tu nie było a jeszcze więcej od czasu kiedy zrobiłam ostatnią swoją, scrapkową pracę. Nadal wszystkie moje papiery, narzędzia, dodatki czekają poukładane w kilku szufladach. Tylko Jagulka dorwała się do mojej skrzyneczki i zużyła do swoich scrapkowych prac wszystkie kwiatki :) wstążeczki i kleje.Ale strasznie mnie to cieszy, że ona jest taka cudownie kreatywna. A robi przepiękne rzeczy...ma duży talent manualny i aż ciężko uwierzyć, że twórczyni ma zaledwie 4 lata :)

A co będzie z moim scrapkowaniem?...
Chyba potrzebuję jeszcze troszke czasu...
Ale jakoś tak się cieszę...Nigdy nie wierzyłam w powroty ale w ten wierzę. Wierzę, że znajdzie się wena, pomysły i czas...bo potrzeba i motywacja już są.
tak się cieszę....


niedziela, 17 kwietnia 2011

Mój blog czasowo zawieszony...

Musze Was poinformować, ze do odwolania moj blog zostaje zamkniety.
Bardzo mi przykro ale postaram sie wrócic do pisania...tak szybko jak tylko to bedzie mozliwe.
Dzis serce i glowa i każdy kawaleczek mojego ciala zaprzątniety jest innymi myslami i uczuciami.

Jakoś tak brak jest twórczego szalenstwa kiedy rzeczywistosc nie pozwala sie uniesc do góry, w chmury.

pozdrawiam i obiecuje, ze wrócę...kiedyś napewno.

wtorek, 7 grudnia 2010

angina: ja czyli 1:0

oj długo mnie nie było ale wstrętne choróbsko rozłożyło mnie na łopatki...Gorączka, dreszcze, gardło, katar i ponad tydzień plackiem w łóżku. Kompletnie nie miałam siły na nic, ani na czytanie, ani na scrapkowanie ani na oglądanie telewizji. Nie pamiętam kiedy tak potwornie się pochorowałam. I co dziwne nic nie zapowiadało infekcji...poprostu ścieło mnie w minucie...Ale już wracam powoli do zdrowia, czuję sie lepiej troszkę wiec może coś wkrótce poscrapkuje :)

A przy okazji pozdrawiam bardzo ciepło Wszystkich zaglądających na mojego bloga i przepraszam za tą długaśną nieobecność :)
Zaraz wracam :)))

czwartek, 18 listopada 2010

czekanie...

Dziś już jest spokojniej...i jakoś taki jaśniejszy wydaje się świat. I znów przepełnia mnie wiara i nadzieja, że wszystko się dobrze ułoży bo jak mi powiedział dwa dni temu Ktoś bardzo mi bliski "nie dostajemy nigdy tego, czego nie jesteśmy w stanie udźwignąć". Teraz tylko najgorsze jest to czekanie, ale za tydzień już wszystko się wyjaśni. Tak więc,żeby nie rozpamiętywać w kółko i przetrwać ten tydzień, postanowiłam ten czas wykorzystać maksymalnie pracowicie i wypełnić sobie różnymi zajęciami. Idealnie akurat przyszla wczoraj paczuszka ze sklepiku scrapki z nowymi papierami Basic Grey-Curio , które sobie pare dni temu kupilam. Cudowne wzory, kolory, desenie..I jak tylko Jaguśka poszła spać rzuciłam się ochoczo do pracy. Zrobiłam sobie taki notesik na ten czas...na moje zapiski. No i znowu szyłam na mojej maszynie :)) Bardzo to lubię.

Oto on, notesik:




wtorek, 16 listopada 2010

...

..dziś poraz kolejny zrozumiałam jak głeboka prawda jest ukryta w tych kilku słowach i jak niewielki czasem mamy wpływ na to co poprostu nam przeznaczone...


" (...) Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne. "

William Shakespeare


niedziela, 14 listopada 2010

once upon the time....

gdyby ktoś mi powiedział 3 miesiące temu, że za niedługo w każdej wolnej chwili będę "uciekać" do swojego świata scrapkowego...nigdybym nie uwierzyła. Przecież 3 miesiące temu nie wiedziałam wogóle, że coś takiego jak scrapbooking istnieje. A zaczęło się tak niewinnie. Po powrocie z cudownych wakacji nad morzem zapragnęłam te wszystkie cudne chwile uwiecznione na zdjęciach ulokować w wyjątkowym albumie. I tak się zaczęło. Szukałam w internecie inspiracji i...odkryłam właśnie scrapbooking...Spędziałam wtedy caluśka noc serfując po sieci, zachłannie połykając obrazy przedstawiające różne prace scrapkowe...Nie mogłam wprost uwierzyć, że takie piękne rzeczy można robic z papieru. To była miłość od pierwszego wejrzenia bo nareszcie znalazłam sposób na to aby najpiękniejsze fotografie przeze mnie zrobione nie pozostawały wyłącznie w laptopowych folderach....
A potem zrobiłam dla Dany na urodziny pierwszego w życiu atc-iaczka z życzeniami...Taki koślawy troszkę ale ile radości dało mi stworzenie coś od serca.
Ale jak się dłużej zastanowię to zawsze miałam w sobie ogromna potrzebę tworzenia. W mojej duszy, sercu i głowie zawsze jest mnóstwo pomysłów i niespożyta chęć wyrażania siebie w różny sposób. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że tak bardzo pokochałam papier bo to jeden z najcudowniejszych materiałów, z którego można zrobić dosłownie wszystko...
I tak już mijają własnie 3 miesiące...i mimo, że troszkę się już znamy.... papier i ja... on wciaż mnie zaskakuje swoją uniwersalnościa, uwodzi swoim pięknem, pociąga tejemniczością niezliczonych możliwości i wciąż jest w tej relacji wiele fascynacji, zauroczenia i motyli w brzuchu :)) 

a takie były całkiem niedawne początki :)

dla Dany...


 

sobota, 13 listopada 2010

podaruj szczęście...jeszcze tylko kilka tygodni

wielkimi krokami zbliża się Mikołaj :) Jeszcze tylko 3 tygodnie!!! To mój ukochany czas w roku bo wtedy  obdarowujemy naszych bliskich podarkami. Najmilej widziane oczywiście są te prezenty, od serca, ze specjalnym przesłaniem, wyjątkowe jak ci, których chcemy obdarować. Biegamy po sklepach, przygotowując niespodzianki. W tym roku jak zawsze rozpoczęłam już przygotowania :)
Ale nie tylko ja się przygotowuję. Na portalch wyzwaniowych dla scraperek pojawiaja się coraz to nowsze zadania o tematyce nawiązującej do Świąt. Na "scrapujących polkach" pojawiło się nowe wyzwanie, zrobienia małego etui na karte upominkową. Nie mogłam się oprzeć i przygotowałam swoją propozycję.  Przypomniała mi się tekturkowa baza do wykonania albumu na zdjęcia, którą kiedyś widziałam w internecie, a która miała właśnie kształt torebki. Pomyślałam, że to świetny pomysł zrobić coś podobnego. Bo przecież etui to nic innego jak maluśka torebeczka.
Oj trochę czasu mi to zajęło. Namęczyłam się jak nie wiem co z wycięciem równego szablonu torebki z papieru a potem....pierwszy raz ćwiczyłam szycie na mojej nowej maszynie :) Nie wychodzi mi to jeszcze zbyt równo ale co tam, zabawę i tak miałam wyśmienitą.
Myśle, że to etui można też śmiało wykorzystać również jako kieszonkę na bilecik z życzeniami :)
A o to efekt...








sobota, 6 listopada 2010

me & kids...the best buddies love

tak, tak..tym razem postanowiłam zrobic mini-albumik. Taki dla siebie, osobisty, który można wrzucic do torebki jak się pędzi na babskie pogaduszki. Zwykle na takich spotkaniach obok mnóstwa fascynujących spraw, babeczki chętnie rozmawiają też o swoich dzieciakach więc taki album przyda się jak znalazł.
Zdjęcia, które znalazły się w tym albumie powstały ponad rok temu, kiedy to Jagódka pierwszy raz szła na basen. Niezbyt chętnie chciała założyc czepek kąpielowy. Ale świetna zabawa jaką mieliśmy robiąc sobie sesję zdjęciową w czepkach kąpielowych przekonała ją do tego stopnia, że potem przez tydzień paradowała w nim w domu :))) Uwilebiam te zdjęcia i często do nich wracam. Idealnie pasowały mi do tego albumu.
Włożyłam w jego zrobienie dużo serducha i chyba efekt wyszedł całkiem fajny.

Mam więc nowego lokatora mojej torebki ;)











wtorek, 2 listopada 2010

jak się cieszę :)

jak się dzisiaj ucieszyłam...dostałam wyróżnienie za swoje prace jakie zamieściłam w galerii sklepu scrapki.pl Nawet nie wiedziałam, że co miesiąc przyznawane są wyróznienia więc byłam taka zdziwiona jak przeczytałam, że nie mogłam wprost uwierzyć, że to o mnie. Skakałam z radości po pokoju bo dla mnie, dwumiesięcznej zaledwie scraperki to naprawdę coś niesamowitego. Najbardziej się cieszę z tego, że wyróznienie i pozytywne komentarze dostałam od babeczek-scraperek, które są dla mnie dużym autorytetem i z których prac czerpię inspirację.
Ale fajnie, że komuś się mogą podobać moje prace :))
jakie to miłe uczucie....

Ale koniec tego pisania, lecę do spania bo jutro znów dzień jak codzień czyli 4.00 rano samolot z Krakowa do Wawy. Ale za to wieczorem...poszaleje z moimo nowymi papierami ;) które ostatnio kupilam w sklepiku scrapki.pl. Piękne, prawda? i Takie radosne...



dobrej nocki!

poniedziałek, 1 listopada 2010

pastele w artpiaskownicy

żeby zająć czymś głowę i nie myślec o tych smutnych dwóch dniach postanowiłam znaleźć sobie jakieś ciekawe zajęcie.
no i stało się....zdecydowalam się wziąć pierwszy raz udział w wyzwaniu w artpiaskownicy. Skusiło mnie cudowne zestawienie kolorów, które zostało zaproponowane.
Zrobiłam swojego pierwsze w życiu, "prawdziwe" LO (layout/scrap) w formacie 30x30cm. Muszę przyznać nie jest to taka łatwa sprawa jakby się mogło wydawać, ale za to baaaaardzo przyjemna :)  Wcześniej zrobiłam ze trzy może scrapki w formacie max 20cmx20cm a pozostałe prace to raczej mniejsze formy: notesy, zakładki, mini albumy i ATC. Ale muszę przyznać, że bardzo ciekawe doświadczenie taka praca z zaproponowaną paletą kolorów i na większym formacie. Wciągnęło mnie niesamowicie, nawet nie zwróciłam uwagi, jak się zrobiło późno w nocy.

Ale teraz, gotowe, moje LO stoi sobie jak obrazek na komodzie i cieszy oko :)