Na początku chciałam
bardzo gorąco podziekować wszystkim Odwiedzającym mój blog za cudowne komentarze pod poprzednim postem. Wasze ciepłe słowa oraz wyróżnienie jakie książeczka Timholtzowa dostała na blogu
scrapki-wyzwaniowo sprawiły mi wiele radości. Dziękuję!
Wiem, że troszkę Was rozczarowuję, że tak rzadko pojawiam się ale ciężko mi strasznie znaleźć czas. Moja trójka dzieciaków jest tak absorbująca, że wolny czas jaki zwykle odnajduję miedzy 22.00 a 23.00 wystarcza mi na bardzo niewiele. Obecnie największym dla mnie wyzwaniem jest bycie mamą równocześnie: nastolatka, przedszkolaka i dzidziusia. Różne potrzeby moich dzieciaków sprawiają, że wciąż jeszcze uczę się tej nowej roli :))
Ale jak tylko sobie wszystko poukładam napewno znajdę więcej czasu na moje pasje :)
Dziś chciałam pokazać moją prościutką zakładkę inspirowaną tutorialami Tima Holtza. Od dawna miałam na nią apetyt tylko jakoś tego czasu wciąż brak i brak...ale od początku...
...są w życiu takie chwile kiedy wydaje nam się, że już nie możemy znaleźć w sobie siły i wtedy najczęściej odnajdujemy ją w obecności, życzliwości i miłości najbliższych...
To co kocham w moich przyjaciołach, to niesamowita umiejętność mobilizacji kiedy kogoś z naszego grona spotyka coś przykrego. Energia, która wówczas płynie szerokimi strumieniami pomaga trzymać się i dzielnie znosić to co przyniósł los.
Moja zakładka, zrobiona w pośpiechu, w nocy popłynęła właśnie z tą falą do jednego z kochanych przyjaciół. Myślę sobie, że jeśli sprawiła chociaż odrobinkę radości a może nawet wywołała chociaż na chwilę uśmiech...to było warto ją zrobić i wysłać :)
dziękuję i pozdrawiam Was ciepło!