Pokazywanie postów oznaczonych etykietą atc/zakładki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą atc/zakładki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lutego 2013

kochacie czytać?

Jak tylko zobaczyłam pierwszy raz Candy (TES-010) - bohaterkę jednego z najnowszych wzorów stempli 3rd Eye to odrazu wiedziałam, że muszę zrobić z nią tag, który dołączy do mojej kolekcji tagów z dziewczynkami.
When I saw the first time the Candy (TES-010)- new stamp of 3rd Eye, I was fully convinced that my next tag will be with her. 
Na kolorowe tło taga naniosłam warstowo kilka nowych stempli. Trzymałam się zasady,że drobne wzory były pokryte wiekszymi i bardziej zdecydowanymi. W pierwszej kolejności odbiłam białym tuszem wzór, który leciutko wchłoną kolory podłoża.
At the beginning I stamped on colourful background different designs from new collection. I keep the rule that small and light patterns were covered by bigger and more intensive.
 

Następnie nakładałam warstwami wzory z dwóch borderów. Malutkie, jasnozielone listeczki w górnej i środkowej części  oraz ciemniejsze linie na dole odbiłam farbkami Lumiere. Jestem niezwykle zadowolona z obu tych stempli i jestem przekonana, że będą występować w większości moich prac jako elementy tła. Są doskonałe.
 Next I create different layers from two different stamps: borders. The small, light green leaves on the top and in the centre  and dark green lines on bottom are stamped Lumiere paints. I'm fully sure that both of them will be used very often in others my arts as element of backgrounds. Are perfect!



Tak mi się przyjemnie tworzyło ten tag, że postanowiłam dorobić do niego małe ATCiątko do kompletu, które powędruje na wystawę 1.03 do Łodzi :). Do wzięcia udziału w tej wystawie zaprosiła mnie Muszelia. Dziękuję :-*
It was so big pleasure to make this tag that I have decided to create the small ATC to couple. This ATC will be presented on the exhibition 1.03 in Łodz :) whre I was invited by Muszelia. Thank you   :-*




Ażeby temu maluszkowi nie było smutno na wystawie, zrobiłam mu kolegę ;)
I made also a colleague for my small ATC. I hope they both will be not lonely on this exhibition ;)


Dziękuję za Wasze wizyty i komentarze :-*
Thank you for your visits and comments :-*


Oto stempelki, które użyłam:
TES-084 Honeycomb6
TES-087 Borders2
TES-085 Lines

piątek, 31 sierpnia 2012

bezgraniczne pożądanie...

zastanawiam się czy znacie takie uczucie bezgranicznego pożądania...
Nie, no...nie mówię, Babeczki o "tych" sprawach tylko o takim dzikim pragnieniu posiadania czegość, czego generalnie macie już w nadmiarze?
Oj ja znam takie uczucie...Generalnie Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem totalną minimalistką i czasem nawet posądzana o ascetyczny pedantyzm z powodu braku wszelkiego rodzaju materialnych bibelotów wokół mnie...ale jest taka jedna rzecz, której nigdy mi dość...

STEMPLE :)

Niezależnie ile ich mam to jak tylko zobaczę kolejne to pragnę je mieć, zakupić i natychmist użyć. Pomimo tego, że stemple zajmują już dwie szufladki scrapkowe to ciągle mi ich mało i mało...

Wiem, że jest jedna osoba, która rozumie mnie świetnie bo to od Niej złapałam właśnie tego bakcyla. Ja, totalna ignorantka stemplowo-tuszowa, pewnego dnia dostałam od Niej w prezencie pierwszy zestaw stempelków i to od razu, z grubej rury...Tima Holtza! I tak się zaczęło...
I teraz już dzielimy tą naszą miłość... do stempli :)

Inspiracją do stworzenia tego ATC było właśnie uczucie bezgranicznego porządania jako jednego z 7 grzechów głównych, które są tematem wyzwania zaproponowanego przez Anuszkę na "polkach".

Dziękuję, że do mnie wpadacie na bloga i zostawiacie mi liściki w postaci komentarzy :-*



wtorek, 6 marca 2012

good girls go to heaven...

ten tag jest dość wyjątkowy dla mnie bo zrobiłam go na wymianę z Anai, którą niezwykle cenię za niesamowity talent, kreatywność, odważne pomysły, dopracowane w każdym detalu prace i dwie cudowne kolekcje papierów, które sama zaprojektowała. Nareszcie mogę go pokazać bo dostałam "cynka", ze dotarł :))
Miał być tylko tag ale jakoś tak mi się fajnie go robiło, że dorobiłam do niego malutką książeczkę. Właściwie to książeczka była...o czekoladkach :) a ja do niej zrobiłam okładki czyli jak to mówi młodsza młodzież...stuningowałam ja troszeczkę.
Do zrobienia tego kompletu użyłam różnych kawałeczków papierów, niektóre z kolekcji zaprojektowanych właśnie przez Anai :) No ale oczywiście główne skrzypce gra kolejny stempelek moich ukochanych "creepy girls" ze sklepiku Scrappo. Tym razem stempelek odbiłam na białej kartce, pokolorowałam tuszami distress przy użyciu patyczków higienicznych do uszu :) a potem wycięłam i przykleiłam na mojego taga.
No i oczywiście dalej ćwiczyłam moje szycie...
he he...myślę, że narazie to moje ściegi nie za bardzo nadają się do karteczek ślubnych za to doskonale pasują do creepy stempelków ;)

Na koniec jeszcze się troszkę pochwale, ze moj tag "beztalencie" został wyróżniony na blogu Scrappo (hura!!).

A to juz komplecik Anai...Zaglądnijcie do mnie w najbliższych dniach bo napewno pokażę tag jaki dostane od Anai. Pozdrawiam ciepło i dziękuje, ze mnie odwiedzacie i pozostawiacie kilka slow komentarza :-*
xoxox









niedziela, 19 lutego 2012

beztalencie...

jestem totalne beztalencie do szycia...buuuu. Ale nie poddaje się, nie poddaję ;)
Ponad 35 lat temu mój tata nauczył szyć na maszynie moją mamę, która miała niesamowity talent do szycia jak się później okazało...potem świetnie na maszynie nauczyła się szyć moja młodsza siorka, która po mamie odziedziczyła ten talent...a ja?...
No właśnie, cóż...wczoraj właśnie tata uczył mnie szycia...i szło właśnie tak ;)



A ponieważ jestem zodiakalnym koziorożcem, a jak wszystkim wiadomo koza uparta jest i już, szyłam i szyłam i szyłam aż to sobie wczoraj uszyłam :))))
Widzicie??? Babeczki...widzicie TEN "piękny" ścieg poniżej :))))




a przy okazji to Wam powiem, że ZAKOCHAŁAM się w stempelkach Daniela Torrente ze sklepiku Scrappo. Są boskie.Jako tło użyłam potargane ścinki Elise Rebel oraz All I Ever, które mi pozostały po ostatnich pracach. Pomalowałam je rozcieńczonym gesso i popsikałam czarnym mistem.
...tylko teraz musze robić prace w kolorze wyłacznie rózowym bo taką nitkę mam w maszynie. Tata pojechał a ja już zmienić chyba nie umiem ;)
Dzięki Tatuśku (wiem, że tu zaglądasz :-* )

czwartek, 2 lutego 2012

Igła czyli mój pierwszy raz :)

Dziś będzie o dwóch moich pierwszych razach :) i wcale nie o szyciu jakby na to wskazywał tytuł...
Pierwszy raz w życiu wzięłam udział w zabawie zwanej wymianą ATC. Tusia zaproponowała nam na portalu Scrapujące Polki wymianę prac pod tytułem : IGŁA. Po wylosowaniu, moją parą była Ania (Anek73), której prace możecie podziwiać w galerii Scrapujących Polek o TU.
Pierwszy raz w życiu też zrobiłam takie prawdziwe ATC :))) Wcześniej owszem robiłam takie malutkie tagi ale nigdy nie zrobiłam takiego, który miałoby określone wymiary i posiadało informacje na odwrocie. Właściwie to dopiero dzięki tej zabawie dowiedziałam się takich szczegółów bo zanim zabrałam się do pracy przeczytałam definicje ATC* na portalu...no i już wszystko było jasne :)))
Moje ATC w szarym pudełeczku poleciało do Ani parę dni temu.
Muszę przyznać, że po raz kolejny potwierdziło się, że kocham jednak tworzyć malutkie formy i ten malusieńki kartonik, który się tak poważnie nazywa: ATC...to kolejna moja wieeeelka miłość ;)
i coś czuję, że będziemy się z tym "Panem" często spotykać ;)

Oto mój debiut:



*ATC(ArtistTrading Cards) jest to artystycznie ozdobiona kartka o wymiarach 2.5x3.5 cala lub 6.6 x 9 cm. Na jednej stronie takiej kartki znajduje się kompozycja wykonana dowolna technika na dowolny tematy. Umieszczone elementy na ATC nie powinny za bardzo wystawać poza obręb kartki oraz na jej wysokość (nie może ona być wyższa niż 1 cm), gdyż to utrudniło by przechowywanie takiej kartki. Kolekcjonerzy maja specjalnie albumy i by po prostu im się nie zmieściło.
Z drugiej strony umieszczone są takie informacje jak: data wykonania i miejsce, dane twórcy, adres bloga lub mailowy oraz temat ATC, następnie czy jest jeden egzemplarz czy część serii,np. : 1 z 4

definicja pochodzi z działu "ABC scraperki" na portalu Scrapujące Polki



poniedziałek, 23 stycznia 2012

Tag z chlapniętą tkaniną

Kilkanaście dni mnie tu nie było ale to wcale nie znaczy, że nic nie robiłam :) Postaram się do jutra pokazać wszystkie nowe prace ale dziś zaczynam od najpilniejszej czyli od taga, który przygotowałam na wyzwanie pt: "Chlapnij sobie" na blogu scrapki-wyzwaniowo.pl.
Troszkę to ja sobie chlapnęłam  :))) oj chlapnęłam...
Różnymi miksturkami na białe płótno i beżową koronkę. Użyłam kilku kolorów glimmer mistów, którym odkręciłam zakrętki i strzepywałam kropelki z rurek bezpośrednio na białe płótno. Chlapałam też rozcieńczonymi distress-reinkerami w kolorze Dried Marigold oraz Pumice Stone. Następnie wycięłam z tkaniny te kawałeczki, które najbardziej mi się spodobały, podkleiłam na karton oraz postemplowałam.
Muszę stwierdzić,  że z tkaninami pracuje się cudownie chociaż są znacznie bardziej wymagające niż papier. Czy Wy też macie może takie doświadczenia?... Trudniej uzyskać oczekiwany kolor i są nieco mniej plastyczne od papierów. Ale muszę stwierdzić, że to chyba moja kolejna miłość :) Uwielbiam ich faktury, desenie... i ten tag to na pewno nie jest moja ostatnia praca z ich użyciem. Muszę też podszkolić się w szyciu.
Ale oczywiście do wykonania mojego taga oprócz płótna użyłam również cudownych papierów z kolekcji 7 Dots Studio: Elise Rebel zaprojektowanych przez Anai. Z tymi papierami pracuje się fantastycznie. Są świetnej jakości, mają niezwykle uniwersalne desenie i świetnie współpracują z wszystkimi mediami. 
Ale może nie będę już więcej się rozpisywać tylko zapraszam do oglądnięcia zdjęć. Na ostatnim zdjęciu można zobaczyć bohatera pierwszego planu czyli "golutkie" jeszcze płótno w doborowym towarzystwie całkiem dziewiczej i nie chlapniętej koronki oraz Pana Sznurka ;)

Dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze :)
 


Użyte materiały:
- biała tkanina-gruba bawałna/płótno
- koronka
- dwa rodzaje papierów z kolekcji 7 Dots Studio , Elise Rebel: Extraordinary i Superstitious
- glimmer mists: Juniper, True Blood, Tiger Lily, Peach Delight
- distress reinker: Daried Marigold, Pumice Stone, Old paper
- tusz Distres: pumice Stones
- tusz Archival Ink: coffee
- tusz versafine: smokey Grey
- stemple
- gesso
- sznurek i nity
- ćwieki Basic Grey


poniedziałek, 28 listopada 2011

tag dla Zanki

nareszcie mogę zamieścić zdjęcia zakładki, która właśnie dziś dotarła w mikołajowej paczuszce, którą przygotowałam dla Zanki, mojej ukochanej przyjaciółki i wspaniałej scraperki. Nie jest to jeszcze tag o tematyce świątecznej, o nie nie :) bo powstał już jakiś czas temu. Ale postanowiłam wrzucić go do paczuszki aby towarzyszył Zance w długie zimowe wieczory przy dobrej książce.
Wykorzystałam w nim mój najukochańszy stempel motyla: Stampers Anonymous - Texture Wings oraz kilka glimer mistów, z którymi ostatnio się wogóle nie rozstaje. Dopełnieniem oczywiście były tusze distress w kolorach vintage photo, pumice stone oraz pine nedles. A o to efekt:)
Mam nadzieję, że Żance się spodobał i będzie pełnił tą zaszczytna funkcję zakładki w czytanej przez nią książce.

Pozdrawiam ciepło i dziękuje za miłe komentarze, które zawsze sprawiają mi wiele radości i są motywacją do dalszego tworzenia :-*


środa, 23 listopada 2011

zakładka dla dzielnego mężczyzny

Na początku chciałam bardzo gorąco podziekować wszystkim Odwiedzającym mój blog za cudowne komentarze pod poprzednim postem. Wasze ciepłe słowa oraz wyróżnienie jakie książeczka Timholtzowa dostała na blogu scrapki-wyzwaniowo sprawiły mi wiele radości. Dziękuję!
Wiem, że troszkę Was rozczarowuję, że tak rzadko pojawiam się ale ciężko mi strasznie znaleźć czas. Moja trójka dzieciaków jest tak absorbująca, że wolny czas jaki zwykle odnajduję miedzy 22.00 a 23.00 wystarcza mi na bardzo niewiele. Obecnie największym dla mnie wyzwaniem jest bycie mamą równocześnie: nastolatka, przedszkolaka i dzidziusia. Różne potrzeby moich dzieciaków sprawiają, że wciąż jeszcze uczę się tej nowej roli :))
Ale jak tylko sobie wszystko poukładam napewno znajdę więcej czasu na moje pasje :)

Dziś chciałam pokazać moją prościutką zakładkę inspirowaną tutorialami Tima Holtza. Od dawna miałam na nią apetyt tylko jakoś tego czasu wciąż brak i brak...ale od początku...

...są w życiu takie chwile kiedy wydaje nam się, że już nie możemy znaleźć w sobie siły i wtedy najczęściej odnajdujemy ją w obecności, życzliwości i miłości najbliższych...
To co kocham w moich przyjaciołach, to niesamowita umiejętność mobilizacji kiedy kogoś z naszego grona spotyka coś przykrego. Energia, która wówczas płynie szerokimi strumieniami pomaga trzymać się i dzielnie znosić to co przyniósł los. 
Moja zakładka, zrobiona w pośpiechu, w nocy popłynęła właśnie z tą falą do jednego z kochanych przyjaciół. Myślę sobie, że jeśli sprawiła chociaż odrobinkę radości a może nawet wywołała chociaż na chwilę uśmiech...to było warto ją zrobić i wysłać :)

 
 

 dziękuję i pozdrawiam Was ciepło!

niedziela, 4 września 2011

urodzinowy komplecik dla Asi

dziś chciałam Wam pokazać ostatnia pracę jaką zrobiłam przed moją dłuższa przerwą.
ale to nie jest taka zwykła praca bo ona ma w tle ważną dla mnie historię...dlatego, że powstała w wyjątkowym momencie w towarzystwie wyjątkowej osoby. To była jedna z takich chwil, która zostaje w nas na zawsze a na jej wspomnienie uśmiechamy się do siebie...

To był listopadowy wieczór. Przyjechała ze Szwecji moja ukochana przyjaciółka Żanka i wpadłyśmy na pomysł aby na zbliżające się urodziny Asi zrobić dla niej coś osobistego, bardzo kobiecego takiego słodkiego, eleganckiego ale z nutką zmysłowego pazurka. Zrobiłyśmy taki komplecik: zakładkę i notesik
Przypomniałam sobie, że widziałam w jednej z prac Anai (zerknijcie tutaj) wprost idealnie do naszego notesika pasujący element...sznurowanie. Ile razy podziwiałam album zrobiony przez Anai, to sznurowanie kojarzyło mi się zawsze z wiązaniem kobiecego gorsetu. I to właśnie była ta brakująca wisienka do Asinego notesu, poszukiwana nutka zmysłowości.

Bawiłyśmy się tego wieczora fantastycznie. Porozkładałyśmy na stole w mojej kuchni wszystkie materiały, papiery, narzędzia i pijąc herbatkę dałyśmy się wciągnąć bez reszty w to tworzenie. Jedna przez drugą dodawałyśmy kolejne pomysły. Już sama nie wiem co było cudowniejsze...czy to, że nareszcie mogłyśmy spędzić trochę czasu razem i nacieszyć się wreszcie sobą, czy to, że odkryłyśmy kolejną rzecz, która nas łączy...naszą pasje do scrapkowania.

A o to zdjęcia kompletu, który wtedy powstał.
Niestety robione były innymi aparatami więc troszkę sie różnia kolorystycznie ale musicie uwierzyć mi na słowo, że to są te same papiery. Szkoda, też że na zdjęciach nie widać, ze te eski-floreski są posypany perfect pearls w złotym kolorze.To była nasza pierwsza przygoda z tym preparatem. I oczywiście była to miłość od pierwszego wejrzenia :)
Inne prace Żanki możecie podziwiać na jej blogu: o TU

A więc....
Zrobiona przez Żankę zakładka i zrobiony przeze mnie notesik:









sobota, 3 września 2011

dziekujemy Filipku :)

no i stało się :)
po tylu miesiącach przerwy udało mi się wczoraj późnym wieczorem wygospodarować 2 godzinki i wpadłam w wir tworzenia. A że okazja była świetna bo podziękowania dla przyjaciół, ochoczo zabrałam się do pracy. Ze scrapkowaniem to chyba jest troszkę tak jak z oddychaniem, że nie da się zapomnieć jak się to robi, jednakże jakoś tak nie szło mi zbyt sprawnie. Klej się rozchlapywał, stempelki robiły podwójne ślady, perełkowe kropelki wychodziły raczej jak placuszki niż połówki kuleczek, ciągle szukałam we wszystkich pudełkach narzędzi, ołówka, dodatków...ale za to po skończonej pracy... ta radość była zupełnie taka sama jak parę miesięcy temu... znajoma. I znów się tak fajnie zasypiało z radością, że jutro rano zrobię zdjęcia.
Rano pierwszą rzeczą jaką zrobiłam popędziłam do kuchni zobaczyć mój tag :) Stał sobie spokojnie na kuchenny blacie, oparty o ścianę.
Jak mnie to wszystko cieszy :)))
Jak fajnie jest znowu przelać na papier to co w duszy gra...










niedziela, 14 listopada 2010

once upon the time....

gdyby ktoś mi powiedział 3 miesiące temu, że za niedługo w każdej wolnej chwili będę "uciekać" do swojego świata scrapkowego...nigdybym nie uwierzyła. Przecież 3 miesiące temu nie wiedziałam wogóle, że coś takiego jak scrapbooking istnieje. A zaczęło się tak niewinnie. Po powrocie z cudownych wakacji nad morzem zapragnęłam te wszystkie cudne chwile uwiecznione na zdjęciach ulokować w wyjątkowym albumie. I tak się zaczęło. Szukałam w internecie inspiracji i...odkryłam właśnie scrapbooking...Spędziałam wtedy caluśka noc serfując po sieci, zachłannie połykając obrazy przedstawiające różne prace scrapkowe...Nie mogłam wprost uwierzyć, że takie piękne rzeczy można robic z papieru. To była miłość od pierwszego wejrzenia bo nareszcie znalazłam sposób na to aby najpiękniejsze fotografie przeze mnie zrobione nie pozostawały wyłącznie w laptopowych folderach....
A potem zrobiłam dla Dany na urodziny pierwszego w życiu atc-iaczka z życzeniami...Taki koślawy troszkę ale ile radości dało mi stworzenie coś od serca.
Ale jak się dłużej zastanowię to zawsze miałam w sobie ogromna potrzebę tworzenia. W mojej duszy, sercu i głowie zawsze jest mnóstwo pomysłów i niespożyta chęć wyrażania siebie w różny sposób. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że tak bardzo pokochałam papier bo to jeden z najcudowniejszych materiałów, z którego można zrobić dosłownie wszystko...
I tak już mijają własnie 3 miesiące...i mimo, że troszkę się już znamy.... papier i ja... on wciaż mnie zaskakuje swoją uniwersalnościa, uwodzi swoim pięknem, pociąga tejemniczością niezliczonych możliwości i wciąż jest w tej relacji wiele fascynacji, zauroczenia i motyli w brzuchu :)) 

a takie były całkiem niedawne początki :)

dla Dany...


 

poniedziałek, 25 października 2010

believe in you and the things you do

180 cm szalonych marzeń
180 cm poczucia humoru
180 cm mądrości i wiary
180 cm odmiennego zdania i przekory
180 cm wrażliwości
180 cm apetytu na życie
180 cm spontaniczności
                    180 cm mojej miłości.......

"Skarbie mój...
kiedyś będziesz miał dorosłą duszę
kiedyś tam, kiedyś tam...
ale dla mnie zawsze będziesz jak okruszek....
który los rzucił nam"
                                                                                                              Agnieszka Osiecka 








a na koniec to co mnie dziś zainspirowało..."kołysanka dla okruszka"- tekst Agnieszki Osieckiej



piątek, 22 października 2010

przyjdź we śnie...chociaż na chwilę

to co było tak wyjątkowo Twoje, to te ucieczki do świata książek...kiedy skończyłaś się krzątać, a wszyscy szcześliwi i nakarmieni odpoczywali w czyściutkim domku, tak cichuśko i po angielsku wymykałaś sie do świata fikcji, pełnego miłości i przygód, który tak bardzo kochałaś...
Juz jest tak zimno za oknem, i wiatr taki jakiś porywisty...pewnie przeniosłaś się już z ogrodu i przesiadujesz w anielskiej bibliotece ;)

gdybym tylko mogła,......dziś zrobiłabym Ci najpiękniejsza zakładke, żeby już zawsze, chociaż maluśki fragmencik mnie mógł być przy Tobie...

"(...) Powiedz mi proszę czy Ci tam dobrze ..?
Czy się nie boisz tam sama ...?
Czy spotkałaś swych bliskich ,
C
zy jesteś tam, Mamuś, kochana?
Czy kochasz i widzisz nas jeszcze ...?
Co robisz wysoko tam w niebie ...?
Przyjdź do mnie cicho choć raz we śnie
i przytul mnie mocno do siebie. "