..tylko chyba troszke za późno na te poszukiwania się wybraliśmy... bo oprócz brunatnych, mocno już sfatygowanych liści udało nam sie tylko znaleźć jednego kasztana i to takiego ciupeńkiego i pół, a właściwie to kawałek drugiego :)
a więc kasztankowych koników z tego nie będzie ;)
Za to zabawa była cudowna, a jesienny spacer zakończył sie zbieraniem kwiatów :))))











2 komentarze:
Śliczną masz córeczkę!! i talent do zdjęć!
dziekuje Miruś! buzka
Prześlij komentarz