piątek, 22 października 2010

przyjdź we śnie...chociaż na chwilę

to co było tak wyjątkowo Twoje, to te ucieczki do świata książek...kiedy skończyłaś się krzątać, a wszyscy szcześliwi i nakarmieni odpoczywali w czyściutkim domku, tak cichuśko i po angielsku wymykałaś sie do świata fikcji, pełnego miłości i przygód, który tak bardzo kochałaś...
Juz jest tak zimno za oknem, i wiatr taki jakiś porywisty...pewnie przeniosłaś się już z ogrodu i przesiadujesz w anielskiej bibliotece ;)

gdybym tylko mogła,......dziś zrobiłabym Ci najpiękniejsza zakładke, żeby już zawsze, chociaż maluśki fragmencik mnie mógł być przy Tobie...

"(...) Powiedz mi proszę czy Ci tam dobrze ..?
Czy się nie boisz tam sama ...?
Czy spotkałaś swych bliskich ,
C
zy jesteś tam, Mamuś, kochana?
Czy kochasz i widzisz nas jeszcze ...?
Co robisz wysoko tam w niebie ...?
Przyjdź do mnie cicho choć raz we śnie
i przytul mnie mocno do siebie. "








niedziela, 17 października 2010

emancypantki w romantycznym stylu vintage

dzis sobie myślałam jak cudnie byłoby cofnąć się chociaż na chwilke w te czasy, w których kobiety chodziły w małych kapeluszach, ze sznurami pereł na szyji, paliły w lufkach długie papierosy...i w ten sposób demonstrowały swoją niezależność...one walczyły o coś czego my, współczesne kobiety nie zawsze już chcemy...takie pseudo-równouprawnienie...albo nie chcemy w takiej formie...świat skręcił w jakąś przedziwną stronę...kobiety są coraz silniejsze, coraz bardziej świadomie i agresywnie wyrażają swoją cheć władzy i wolności, wybierając życie singielek....i to ma być to wymarzone równouprawnienie???
...a ja to bym chętnie sobie w domku posiedziała, potuliła Jagulka, miała czas na długie rozmowy z Łukaszkiem o tym co w nastolatkowej duszy gra, ugotowała dobry obiad i przesadziła kwiatki na balkonie...
ja to już chyba nie chce tego równouprawnienia...dzięki któremu żyje się jakoś szybciej, trudniej i wcale nie głebiej...
I jak to Maryla śpiewała
" a my tak łatwopalni, biegniemy w ogień by mocniej żyć..."
tylko czy napewno to właśnie daje szczęscie....

ale dziś jestem w filozoficznym nastroju ;) to ta jesień za oknem chyba mnie tak jakoś refleksyjnie nastraja...
jutro niedziela.jutro chcę byc poprostu kurką domową...upiekę ciacho z dzieciakami, poczytam Jadze książeczkę, zrobie przepyszny obiad  z deserem dla chłopaków, posprzątam mieszkanko bo w poniedziałek znów muszę być "business woman" ....z tym równouprawnieniem na karku ;)

Moja nowa zakładka do książki w romantycznym stylu vintage...









piątek, 15 października 2010

hope...

...mówią, że jest matką głupich, albo, że umiera ostatnia...mówią też, że pozwala klęsce przeczyć z uśmiechem...a Kasia Nosowska śpiewa, że musisz ją odnaleźć i nie ważne, że nazwą ciebie głupcem...
...nadzieja....
moja i twoja nadzieja...
dziś przekonałam się, że nigdy, przenigdy nie wolno jej stracić :)
prawda tatuś?
zainspirowana dzisiejszym dniam zaczęłam robić taki notes...okładki już gotowe, karteczki też ale się suszą i prostują przytrzaśnięte grubą książką i czajnikiem...jutro złoże to wszystko w jedną całość i jak będzie gotowe zrobię fotkę. Ale dziś lecę już spać bo jest strasznie późno.
a...te miedziane główki, środki w kwiatach to ozdobne gwoździe :) kupiłam je dziś w OBI...tylko nóżki musiałam obciąć. Ostatnio dużo buszowałam po Castoramie, Obi, Leroy Merlin w poszukiwaniu takich cudowności :) i znalazłam, gwoździe, podkładki metalowe, małe zębatki, sznurki...będą jak znalazł do moich scrapków.No i oczywiście bawiłam się świetnie robiąc tuszowania przy pomocy masek z kolekcji Ideaology-Tim Holtz :) To te niebieskie fragmenty zegarów :)
Mój notes z waznym przesłaniem.

dobrej nocki....


poniedziałek, 11 października 2010

wszyscy za jednego, jeden za wszystkich...

Wczoraj było o miłości a dziś będzie krótko o jej odcieniach, odmianach i rodzajach czyli o....nas, o rodzinie :)
W naszej każdy ma swoje ważne miejsce. Każdy jest jakiś,  każdy jest wyjątkowy,  każdy jest inny, jedyny,  niepowtarzalny i na swój sposób unikatowy...a jednak wszyscy pasuja do siebie jak puzzle z cztero-elementowej układanki.

Mój pierwszy scrapkowy mini album. Nie jest to ostatnia praca bo zrobiona w sierpniu dla Jagódki, żeby nie było jej smutno w pierwszych dniach przedszkolka. Ale napewno jest jedną z naszych ulubionych książeczek.
Przymiotniki-opisy dobieraliśmy wspólnie. Miłego oglądania i czytania...o nas :)






A co jest po drugiej stronie tajemniczej zakładki????
:)
a my...



niedziela, 10 października 2010

with love...

...z miłościa to tak właśnie jest...ma tyle odcieni ile wspólnie spędzonych chwil. Raz jest soczysto czerwona, płomienna i rozpalająca a raz brązowo-bordowa, trudna i przygaszona smutkiem...rozświetla swym blaskiem, żeby za chwilkę otoczyć refleksją trudu dnia zwykłego...jednak dla niej potrafimy zrezygnować z wszystkiego, żeby tylko chociaż na chwilę ogrzać sie w jej miękkich ramionach...

4u...





poniedziałek, 4 października 2010

forever

Jagul znów od kilku dni bardzo chora. Tym razem bez antybiotyku sie nie obejdzie niestety. Lekarz mówi, że każdy maluszek musi zapłacić "frycowe"- chorobowe jak idzie do przedszkola :-/ i że lepiej jak teraz się wychoruje niż później w szkole...oby tylko Łukaszek nie złapał od niej tej anginy....
A jutro...
podaruję Komuś bardzo ważnemu, za Kim sie już bardzo stęskniłam tego małego ATC-iaczka, którego właśnie skończyłam robić. Jeszcze mokry i cieplutki ( bo suszony suszarką :) na zdjęciach.
Zrobiłam go na starej, tekturowej metce z podkoszulka Endo, użyłam farbek distress crackle paint i oczywiście poruszłam sie w mojej ukochanej technice: grunge, szarpano-postarzanej.
Tak się cieszę na to jutrzejsze spotkanie :)
Ale już nic nie mówię, żeby nie zapeszyć i lecę szybciutko spać.
Bo przede mną kolejna noc "czuwania" przy chorutkim Jagulku...chrapiącym z powodu kataru, niestety ;)





niedziela, 3 października 2010

This is the moment...

Ten scrapek jest wyrazem mojej tęsknoty za najcudowniejszymi wakacjami mojego życia. To było w tym roku. To było nad polskim morzem w Sarbinowie...to było zaledwie, a może i aż 8 dni w czasie których zniknął cały świat. Bawiliśmy się fantastycznie. Długie spacery po plaży, pyszne nadmorskie jedzonko, wycieczki do pobliskich miejscowości, spokój, daleko od problemów dnia codziennego, mnóstwo radości i uśmiechów i wspólne wieczory z dobrym filmem. Już dawno nie pamiętam kiedy wracając z wakacji płakałam z żalu, że tak szybko ten czas przeminął.
Minęło szybko i błyskawicznie...ale ślad pozostanie na zawsze, w sercu, i na papierze :)
"...This is THAT moment..."








wtorek, 28 września 2010

jesiennie już za oknem...

...no to chyba już minęła złota, polska jesień...i zaczęła sie deszczowa, pochmurna jesienica albo jesienisko...oj nie wiem czy Wam też się tak jakoś ciężej wstaje rano jak za oknem zimno, deszczowo i wietrznie?...ale za to jak cudownie się wieczorkiem siedzi przy kubku herbatki z malinkami jak tam za oknem taka paskudna pogoda...taka herbatka to nie ma uroku w lecie...tylko jesienia.
Nawet Jagulka dziś nie w humorze się obudziła i do przedszkola nie chciała iść...Ale potem się jakoś rozruszała bo dziś w przedszkolu było Święto Marchewki :)))) Wszystkie dzieciaki przebrane na pomarańczowo, tańcowały dziarsko, raczyły sie soczkiem i chrupaly marchewki jak zajączki... Kupiliśmy dziś też 6-ścio kilogramową dynie do kącika przyrody. Ale Jagulek była dumna...ho, ho... że to JEJ dynia :) siedzi w przedszkolnym kąciku ;)
Łukasza też dziś przed 7.00ma podrzuciłam na przystanek...żal mi dziecka, że w taki deszcz i wiatr ma z cieplutkiego łóżeczka wyskoczyć i pomykać na autobus....brrrrr...jutro już czapka obowiązkowo na glowie!!
 I to wszyscy....

Ale w sumie...co by nie mówić.... to ta jesień całkiem fajna jest....
...tak...ale jak się siedzi w cieplutkim domeczku i np...robi scrapki ;)

piątek, 24 września 2010

pełne szaleństwo w rytmie Pana Tik-Taka

Oj dzis byl bardzo zabiegany dzien, z pracy prosto na zakupy, odebrać Jagódkę, wyprowadzic psiora, kupic prezent dla Antośka na urodziny, przebic sie przez te korki w miescie  żeby wreszcie dotrzec na imprezke urodzinowa. I to wszystko w niecałe półtorej godziny.
Ale było warto bo było świetnie. Balony, torcik, muzyka "pan tik-tak", "szczotka, pasta, kubek zimna woda...tak sie zaczyna wielka przygoda :)". Dzieciaki świetnie sie bawiły...ale dorośli też :) szczególnie tańcząc do muzyki z magnetofonu w kształcie myszki miki ;) i zajadając arbuza z żelkami haribo.

Ale kiedy maluszek już śpi znalazłam chwilkę, żeby napisać i wkleić obiecane fotki wczorajszego scrapka :)))
miłego oglądania i spokojnej nocki, pa pa.






czwartek, 23 września 2010

jest, jest!!!

jest już, jest, hurabura !!!! moja przesyłka z papierami zamówionymi w sklepiku scrapki.pl...Ogromnie się ucieszyłam jak tato zadzwonił , że listonosz przyniósł paczuszkę. Jak dotarłam do domu to nie mogłam sie doczekać momentu kiedy rozpakuję zakupy, posprzątam chałupke, nakarmię towarzystwo i rzucę sie na moją paczuszkę, żeby ją rozpakowac i nacieszyć się jej zawartością...
Jakie to są piękne rzeczy....najbardziej ucieszyły mnie małe kartoniki z papierami firmy 7gypsies - Victoria, kleje brokatowe w kolorze cynamonu i oksydowanego metalu oraz przepiękne kremowe kwiatuszki.
Nie mogłam się wprost doczekać wieczoru kiedy będę już miała chwilę dla siebie i będę mogła wyprobować moje nowości w kolejnym scrapku, który chodził za mna juz od kilku dni.
No i stało się :))) zrobiłam scrapka do tego zdjecie Jaguśki w moim kaszkiecie. Narazie wszystkie elementy schną ale jutro obiecuję, że zrobię zdjęcia i je tu wkleję. Ale raczej dopiero wieczorem bo......
jutro cudne popoludnie przed nami, idziemy z dzieciakami na 5te urodziny do Antosia. Bardzo się cieszę na ten rodzinny wypad bo jak zawsze, u Magdy i Marcina będzie super!

dobrej nocki.

wtorek, 21 września 2010

czarno-biało mi dziś w duszy grało....

dziś był dzień fotografii...muszę się ostatnio dzielić :) połowa mnie scrapuje a połowa fotografuje...szaleństwo czarno-białe przyniosło fajne efekty. dzieciaki rozbawione na całego a ja też fajnie się bawilam.
jutro scrapuję wieczorem, postanowione.
Coś chyba jest w tym powiedzeniu, że człowiek ma tyle wymiarów życia ile pasji w nim drzemie...ja mam napewno kilka wymiarów równolegle, dlatego ostatnio moja doba jest poprostu za krótka :-)

a oto efekt dziejszego czarno-białego szaleństwa w mojej glowie i duszy :)))






i jesszcze jedno zdjecię...z folderu"ulubione" :)

poniedziałek, 20 września 2010

pierwsze wyzwanie :)

i stało się :) wzięlam udział, pierwszy raz w wyzwaniu na scrapujacych polkach. pisałam o tym wczoraj. Strasznie się cieszę bo nawet już dostałam jeden pozytywny komentarz :)))
Moją prace na polkach można oglądać pod tym linkiem:
http://polki-scrapuja.ning.com/photo/mixedmedia19-8?xg_source=activity

Ale tutaj też wkleję parę fotek mojego trzeciego w życiu scrapka :)))
A więc:monochromatyczne wyzwanie i do niego opis:

-coś starego: i bardzo wyjątkowego dla mnie... to 17-letni, biały kwiatuszek i listeczek z mojego ślubnego stroika z welonu...
-coś nowego: to dwa guziczki kupione w pasmanterii kilka dni temu
-coś pożyczonego: sznurek od T.
no i coś niebieskiego.....