Przez całe moje życie przewijały się, bywały, pojawiały się, znikały lub pozostawały w nim na dłużej najróżniejsze kobiety. Niektóre potrafiły tak szybko zniknąć jak się pojawiły, nie pozostawiając po sobie właściwie żadnego istotnego śladu a inne jakoś niepostrzeżenie potrafiły rozgościć się nie tylko w moim życiu ale i moim sercu na dłużej. O jednej z nich właśnie dziś chciałam Wam opowiedzieć. O jednej z najbardziej wyjątkowych kobiet jakie w życiu poznałam. O przepełnionej romantycznością i delikatnością matematyczce z niezwykle analitycznym umysłem i wrażliwością małego motyla. O kobiecie, która składa się z miliona przeciwieństw, które potrafią w jakiś niesamowity sposób tworzyć jedną, spójną całość. O przepięknej i mądrą kobiecie, która w jednej dłoni trzyma węgiel, którym potrafi delikatnie szkicować a w drugiej wiertarkę, którą potrafi przykręcić sobie do ściany karnisz. Która potrafi upiec najbardziej wyszukane ciasteczka czy przygotować wspaniałe danie zaraz po tym jak bez problemu poradzi sobie z zepsutym samochodem czy naprawą miksera. Dla której w pracy żaden system komputerowy nie ma tajemnic, a która po powrocie do domu potrafi uszyć spódnicę czy zasłonkę, namalować obraz lub stworzyć piękną kartkę scrapkową. O dziewczynie, która pomimo tego, że nie jest żadna front-menką potrafi w jakiś magiczny sposób zgromadzić wokół siebie całe grupę ludzi i co lepsze zmobilizować ich do regularnego grania w tenisa czy wycieczki rowerowej. O Kimś kto ma ciepłe i czułe serce, przepełnione marzeniami i prostą dobrocią. O kobiecie, przy której mogę godzinami płakać, śmiać się czy złościć a ona zawsze jest. O najlepszej przyjaciółce pod słońcem. Która dzielnie znosi wszystkie moje szaleństwa, emocje, wariactwa, przypływy i odpływy. Która zawsze z ogromną cierpliwością tłumaczy mi zawiłości mojego życia...np: jak obsługuje się tego Big Shota ;)
Która nazywa mnie "serducho" mimo, że sama też nim jest a myśli, o sobie że jest "rozumkiem". Którą znam już ponad dziesięć lat i wciąż odkrywam w niej coś nowego...Która jest, była i zawsze będzie kimś bardzo ważnym bo....
jest tak wyjątkowa....
W moim scrapie próbowałam połaczyć właśnie bardzo różne dodatki z jednej strony kwiaty i perełki a z drugiej metalowy złom zegarkowy, stare bateryjki czy siteczko. jako bazę wykorzystalam papier z kolekcji Dreamer- sleepless( 7 Dots Studio) zaprojektowanym przez
Finn. Jeśli się dobrze przyglądniecie to pod zdjęciem widać dwie koronki. To dość wyjątkowe koronki. Obie są bardzo stare. Ta szersza była beżowa i została kupiona w szwedzkim secound-handzie a ta druga, cieńsza taśma z kwiatuszkami ma ponad 20 lat i pochodzi ze zbiorów mojej kochanej mamy.
Cała pracę mocno postemplowałam stempelkami Prima Marketing i posprejowałam glimer mistami Creme de Rouge oraz Tattered Leather.firmy Tatared Angel.
Całość umieściłam w białej, głebokiej ramce z Ikea i podarowałam tej wyjątkowej osóbce ze zdjęcia :)